Ads 468x60px

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Nie taki filc straszny

Zawartość damskiej torebki - źródło nieustających zaskoczeń.
Postanowiłam zrobić sekcję swojej własnej torebce, a więc: światło, stół, znieczulenie oraz mycie rąk niekoniecznie,ale może rękawice ochronne będą przydatne? Siostro, skalpel! Ups, Siostra daleko, a skalpel jest w środku ! Aaaa, tak, tak, w torebce są dwa, na wypadek, gdybym chciała zastosować cięte riposty.
 Co my tu jeszcze mamy: terminarz tegoroczny i zeszłoroczny, bo jeszcze nie przepisałam wszystkich ważnych informacji , etui na dokumenty, długopisy: 3 całe i 2 w kawałkach, próbka perfum , paczka zapałek, portfel, komórka, mini apteczka, mini kosmetyczka, 2 szyszki, patyczki do uszu, plik rysunków Młodego- bardzo cenne, metr krawiecki- myślałam, że zgubiłam; czekoladka za zakupy powyżej 30 zł , kalkulator, pieczątka, grzebień, chusteczki higieniczne i niezidentyfikowane paragony, z których tusz zszedł pomiędzy wrześniem a grudniem ubiegłego roku.
 Często sobie postanawiam, że jak będę miała nową torebkę, to sporządzę sobie superfunkcjonalny organizator i nic, dosłownie NIC nie będzie mi się po niej walało. O, to może być noworoczne wyzwanie - uszyć organizator,... albo utrzymać ład w torebce...
 Tymczasem, zamiast wyżej wymienionego organizatora, powstają nowe torebki z filcu z haftem.














Tak się rozpędziłam, że Łuczniczka już ledwo ciągnie, ale na podorędziu jest Singer Heavy Duty... na szczęście.

czwartek, 9 stycznia 2014

Obyś żył w ciekawych czasach

Jak to się stało, że z dnia na dzień zostaliśmy pozbawieni potrzeby wychodzenia z domu do sklepu?
I nie protestujemy, bo tak nam wygodnie....?  Można oczekiwać, że teraz mamy więcej czasu, wszak nie wychodzimy i nie wracamy, co często wiąże się z dostosowaniem do wzmożonego ruchu drogowego...
Znak czasu -  wszystko w sieci.
Pasmanteria też!
Kilka kliknięć, trochę pisania, dwa dni i zakupy w domu.
Też skorzystałam i zaklikałam do pasmanterii

a oto co nabyłam:
  

Zakupy upłynęły w miłej atmosferze, nikt się nie niecierpliwił, nie narzekał, że on tylko po guzik i ile można wybierać aplikacje i co to za  konsultacje przez telefon?! I jakieś pytania o wkład z klejem z dwóch stron ?!
Jestem bardzo zadowolona , szczególnie z gumy ze sznurkiem:

Wykorzystałam niemal natychmiastowo do świątecznych portek piżamowych : http://szyciebezmetki.blogspot.com/2013/12/swieta-sa-dla-nas.html
Kolejną rzeczą, która mnie zachwyca to płócienne łatki do przyprasowywania. Nabyłam szarą i zieloną. Pierwsza poszła na łaty, gdyż na pewnym etapie życia większość czasu spędza się na kolanach. Łaty trzymają się, na wszelki wypadek jeszcze je obszyłam, gdyż te małe paluszki lubią odrywać to, co powinno się trzymać...
Łaty od spodu mają naniesiony klej.
Bardzo szczegółowo zastosowanie owych łat przedstawiła Ania na swoim blogu
Od siebie dodam, że do aplikacji również się nadają
Mam zamiar, po raz pierwszy, wykorzystać taśmę flizelinową formującą oraz sztywnik do pasków, pewnie w spodniach męskich.
A aplikacje zostały zaklepane zanim do mnie dotarły, "wjózka elektrycna" dla Małej, miłośniczki wkurzonych ptaków.
Tu mała korekta: zamków było więcej, ale się wszyły... była taka potrzeba.
Potrzeby pasmanteryjne natomiast były znacznie większe, bo i wybór jest "U Czeremchy" i świadomość coraz większa, co i do czego .... ale w podświadomości rozlegał się alert... jak gong tybetański...
Następnym razem... robię już listę.
Wystarczy kliknąć...
Czas zaoszczędzony wykorzystałam oczywiście na szycie.
Co za czasy...













wtorek, 7 stycznia 2014

Zdążyć przed śniegiem

To mój prywatny "must have" na tą zimę. Kurtka z kapturem, dłuższa, ruchów nie krępująca i z dużymi kieszeniami. I udało się. Zakupiłam tkaniny granatowej, podobno kodura, 3 metry, bo : a jak nie wyjdzie kaptur, albo kieszenie? Do tego pikowaną podpinkę w kratkę, bo taka ładna. Do kaptura granatowy polar. Zamek kostka plastikowa. Wykrój miałam już gotowy. Odszukałam Burdę, celem porównania pomysłu z oryginałem ( model 126 A, Burda 1/2009). Nagięłam oryginał do pomysłu. Zszyłam części wierzchnie. Wszyłam kieszenie. Zamek. Powstał namiot cyrku rosyjskiego :)
 Zmodyfikowałam kaptur, bo był taki zwykły.
 

 

 

Następnie udałam się do pani kaletnik z prośbą o nabicie otworów wylotowych dla sznurka ściągającego tenże kaptur raz i talię dwa. Fajnie wyszło.

 Potem zajęłam się podpinką, jak zwykle trochę roboty, bo się czepia i trzeba cierpliwości, ale kto powiedział, że się nie da? Do kaptura wszyłam granatowy w/w polar.
Najwięcej zabawy było z utworzeniem tunelu w pasie. Doszłam do wniosku, że trzeba zszyć warstwę zewnętrzną z podpinką. Zszyć to nie problem. Kłopot, aby sobie nie przesunąć jednej warstwy względem drugiej, bo się będzie źle układało. Po wielokrotnym mierzeniu, odmierzaniu i powolnym szyciu tunel na sznurek powstał.
Ale, ale, zamiast standardowego sznurka, dostępnego w pasmanterii, wykonałam sznurek z granatowej bawełny.
I jestem niesamowicie zadowolona. Powinnam tylko wszyć do rękawów takie ukryte ściągacze, bo jak wieje, to faktycznie po rękach wieje.




 

P.s: Przed śniegiem zdążyłam :)

 
 
Blogger Templates