Ads 468x60px

poniedziałek, 10 lutego 2014

Sukienka nr 39 - taki punk jaki wykrój

  Przeglądając lutową Burdę trafiłam na "punkowe" stylizacje. Hymmm, taki punk jaki magazyn. Podążając tą drogą, nasunęła mi się myśl: sukienka (a jakże!) z wykończeniami z ekoskóry. Będzie wystarczająco punkowa, jak na Burdę, z której modeli mam zamiar skorzystać.
  Obłożyłam się Burdami i rozpoczęłam poszukiwania odpowiedniego modelu. Sukienka, sukienka, sukienka...może tym razem nie z dzianiny, może coś ambitniejszego? Jakieś zaszewki, francuskie cięcia? Ale materiał to dzianina - jersey dosyć gruby i w pepitkę beżowo czarną.

 

W między czasie zdążyłam zapomnieć czego szukam, bo, co rusz, atakowały mnie modele, których jeszcze nie szyłam, a które koniecznie muszę mieć. Otrząsnąwszy się, powróciłam do sukienek.
 Model wybrałam.
Oczywiście, sprawdziłam wcześniej, co i jak szyć, ekrawiectwo.net w tej kwestii jest nieocenionym źródłem.
 Jednak moja Łuczniczka zastrajkowała. Nie pomogły zmiany igieł, stopki, nici - szyć nie chciała. Eko-skóra i jersey, to było za dużo. Zmasakrowałam przez to odszycie tyłu. Stąd tyle tam szwów, ale już nie chciałam pogarszać sprawy, bo niestety wielokorotne przeszywanie eko-skóry pozostawia ślady, więc zostało tak, jak jest.

 Potem zmieniłam maszynę, na model starszy i mocniejszy, Finesse - Zakłady Metalowe Łucznik. Poszło jak z płatka. Pod elementy z eko-skóry podłożyłam jersey, gdyż eko-skóra lubi przyklejać się do naszej własnej skóry. Do tego pod wpływem temperatury ciała lubi się rozciągać. Przy krojeniu się przesuwa, więc lepiej kroić każdy element osobno.  Można prasować, najlepiej przez coś - ja wykorzystałam siatkę do prasowania.

 Nie podklejałam flizeliną, bo obawiałam się, że będzie za sztywne. W efekcie okazało się, że mogłam podkleić odszycie dekoltu,ale ...co do reszty  nie było to konieczne, jersey był wystarczająco gruby.



Na ramionach poszczególne elementy zostały dopasowane niemal idealnie.


Z tyłu zrobiłam zaszewki, by sukienka ładnie się układała.


Sukienka oczywiście bez metki, bo metki "gryzą" ;)
Punk wyraził się jedynie w glano-podobnych butach...

czwartek, 6 lutego 2014

Na zakupy czas

  Staram się być bardziej eko.  Staram się segregować śmieci i nie marnować wody, a przede wszystkim nie pakować wszystkiego w torby foliowe.
 Mam tylko problem, jak zapamiętać, że torbę eko należy zabierać na zakupy ze sobą.
 Już pozbierałam wszystkie eko-siaty i włożyłam do bagażnika samochodu, żeby były tam zawsze. No i co z tego, skoro parkuję, zamykam i idę, a torby w aucie zostają?
Może ustawię taką opcję na fonie : weź torbę, weź torbę, weź torbę. Dobrze by było, gdyby ta opcja darła się o 7:05 i świeciła na czerwono. Wtedy już z rana zapakuję eko-siatkę do torebki.
 Może czas coś na pamięć zażywać?
 Może czas sięgnąć do techniki s-f i jakiś czip sobie wszczepić w rękę, który będzie tak wpływał na układ nerwowy, że ręka sama sięgnie po eko-torbę?
Na koniec przyjrzałam się posiadanym eko-siatkom i stwierdziłam, że są brzydkie.
Zajrzałam do kącika krawieckiego, a tam - niespodzianka - leży gruba bawełna ze spożywczym nadrukiem.  I poszyłam sobie torby na zakupy spożywcze, jako że te wykonuję najczęściej. Zanim internet przejmie tę sferę moich zakupów, będę paradować z torbami FISH&TOMATO.





Torby przeszły testy na pamięć i obciążenie. Wynik: jeszcze nie zapominam, a i uszu też nie oberwałam. 

wtorek, 4 lutego 2014

Na kantkę

- Mamo!  na jutro strój galowy! - jest 21:17
Starszy obwieszcza, że gra w przedstawieniu, jest narratorem i ma mieć strój galowy.
- Strój galowy?!
- Tak, najlepiej garnitur. Masz coś?
No, w szafie wisi nie jeden, ale rozmiar jakby ciut za duży.
- Na jutro? - upewniam się. Liczę po cichu, że może występ za dwa dni..
- Jutro próba generalna- odpowiada Starszy i udaje się do swojego pokoju z książką w ręku.
Ufff, czyli mam czas. Burdy w ruch. Rozłożyłam się w sypialni na łóżku i wertuję, wertuję...może kupić? Myśl, jak szybko się pojawiła, tak szybko znikła. Przecież nie kupuję czegoś, co potrafię uszyć!
- A ja gdzie mam spać, na sofie? - tym razem to M. 22:30. Co on tak wcześnie chodzi spać? Nie ma jakiejś transmisji sportowej, Australian Open już się skończył?
 Zbieram Burdy, już tylko te, które mają wykroje strojów galowych ( czyli najczęściej są to garnitury komunijne ) i przenoszę się do kuchni. Weryfikacja trwa. Bez sensu - stwierdzam. Garnitur dla 9-latka! Przecież zaraz wyrośnie. Tyle szycia i za chwilę będzie za mały. Szyć większy? Z większymi rzeczami dla dzieci jest tak, najczęściej je odkładamy do szafy, bo jeszcze czas, a gdy sobie o nich przypominamy, to już są za małe. Bez sensu. Uszyję tylko spodnie.
Robię wykrój. 23:00. Temu, co to wpadł na pomysł, że wszystkie wykroje z Burdy zmieszczą się na arkuszu ABCD, "dozgonna wdzięczność". Na szczęście jest folia, zwana celofanem i markery. To wiele ułatwia. Idę spać. Marynarka nie tym razem. 
Następnego dnia biorę się za szycie. Materiał granatowy, z opisem: ubraniowy. Wykroiłam, zaznaczyłam, nacięłam gdzie trzeba. Na nogawce przedniej zaprasowałam lekko kantkę, by później było łatwiej. Potem zabrałam się za kieszenie: proszę, proszę, nawet wewnątrz obszyłam, by estetycznie było.

 I przyszyłam taką plisę, by podszewka kieszeni nie wychodziła. Bo podszewka ma oczywiście inny kolor.

Wszywanie zamka - prawie pestka.

 Atrapy kieszeni tylnych, bo czas nagli.

Wszywam pasek bez szluwek - i tak muszę wciągnąć gumę.  Kantka jest, więc tylko ją zaprasowuję na amen na przodzie i na tyle. W pasie niestety guma, bo wzrostu jest tyle ile trzeba, za to na obwodach braki. 
Koszula biała i pulowerek jak z angielskiej szkoły i jest galowo.

Marynarka jednak kusi. 
 
 
Blogger Templates