Ads 468x60px

poniedziałek, 10 marca 2014

Fiorella


Nowa sukienka - lepszy nastrój. Moje nowe hasło na wiosnę.
Tylko nie pytajcie, ile można mieć sukienek...? I jak często można sobie poprawiać nastój...?
Można ... dużo...
Ale takiej jeszcze nie miałam!
Właśnie tak się złożyło, że została mi "resztka" z poprzedniej sukienki. Owa "resztka" stanowiła dokładnie taką ilość materiału, jaką potrzebowałam na uszycie modelu 103 B z Burdy 5/2009.
No i jest! Fiorella - sukienka nr 40.

Materiał to kwieciste punto. Zakładany dekolt wykończyłam czarnym odszyciem, też z punto.


 Rękawy pozbawiałam mankietów, bo nie byłyby widoczne przy takim deseniu.


Szybko, łatwo i z radością.

Na dobry nastrój - polecam.


czwartek, 6 marca 2014

Jak z okładki

Bardzo, bardzo, bardzo podobała mi się sukienka z okładki Burdy 9/2013.
Właśnie taka: połączenie czerni i wzorzystej tkaniny.
Wykrój wyglądał banalnie; trzy elementy : przód, tył z zaszewkami i rękawy bardzo proste.
 Czas wykonania obliczyłam na dwie godziny z krojeniem.
Materiał : dzianina zwana punto, czarna i w kwiatki.
 Jednak..., co łatwe, to trudne.
 Zszyłam i przymierzyłam.
Na wieszaku sukienka wyglądała całkiem całkiem. Na mnie już nie. Góry było za dużo, ramiona zwisały smętnie, wykończenie dekoltu wchodziło mi pod brodę. Rękawy były za długie. Generalnie jakiś balon oversizowy mi wyszedł. Nawet założenie szerokiego paska nie pomogło...
Zdjęłam i poprułam.
Ba, nawet nie prułam wszystkiego, tylko w strategicznych miejscach - na styku szwów bocznych i rękawów.
Pozwężałam wszystko o 1 cm , pogłębiłam zaszewki tylne, zrobiłam zaszewki z przodu, rękawy na ramionach wszyłam o 2 cm głębiej. Nadwyżki materiału odcięłam z premedytacją.

Nawet rękawy zwęziłam.


 Wyszło na to, że cały wykrój zmniejszyłam. Po owych przeróbkach jest całkiem fajna sukienka.
Sukienka nr 38.

 Czas wykonania oczywiście się wydłużył.



sobota, 1 marca 2014

Też na "s"- spodnie 1,2,3

Miałam wenę na szycie.
Cztery dni - trzy pary spodni dla M.
Monotonne? Tylko na prostych odcinkach.
Sztruksy i jeansy szyłam z tego samego wykroju, który od lat się sprawdza. Różnica w szerokości nogawek.

Sztruksy zrobiłam szersze, by nie wybiły się na kolanach za szybko. Kupiłam za miękki sztruks, jak na spodnie. Cóż... Jeansy natomiast są węższe - liniowe ;)

Przy obu parach zaszalałam i szwy wewnętrzne wykończyłam lamówką.




 Do jeansów użyłam też specjalnej nici, której zastosowanie, z początku, przysporzyło mi trochę problemów. Okazało się, że w mojej maszynie naprężenie górnej nitki musi być duże, inaczej na lewej stronie tworzą się pętelki. I tak to wyszło:



 Najwięcej frajdy miałam przy bojówkach. Materiał : gruba bawełna. Zaczęło się od lekkiej palpitacji, gdy wyjęłam materiał z pralki. Po praniu zrobił się jak arkusz papy na pokrycia dachowe. Na szczęście po wyschnięciu wrócił do normy. Bardzo fajnie mi się je szyło. Skorzystałam z nowego wykroju : Burda 04/2010. Zmodyfikowałam górne kieszenie, by nie zostały za szybko zdeformowane od nieustającego ich wypychania różnymi przedmiotami.


 Kieszenie tylne i boczne pozbawiłam klapek.


Wykorzystałam taśmę nabytą na szalonych zakupach w łódzkich hurtowniach, dodałam ją do kieszeni, szluwek, oraz jako maskownicę szwów wewnętrznych - oczywiście nie wszystkich.



Cztery dni szycia z przerwami na gotowanie, pranie, sprzątanie - szczególnie przy sztruksach się nabałaganiło-, spanie, picie kawy i bieganie do instytucji czasowo przetrzymujących dzieci, i spodnie gotowe.

Taśmowa robota
















 
 
Blogger Templates