Ads 468x60px

piątek, 31 lipca 2015

Szyć czy nie szyć...

  Oto historia o tym jak się kończy, a raczej do czego prowadzi, szycie dla siebie i domowników. Jak wiadomo szyję i to szyję od A (apaszka) po Z (zasłonka, to rzadko ). Im bardziej mnie weźmie, tym szyję więcej i więcej i więcej, a niekiedy i trudniej, chociaż staram się sobie życie szyciowe ułatwiać. Doszłam do etapu, że z rzeczy do noszenia kupuję bieliznę ( kwestia czasu ) i buty ( bo kleje strasznie śmierdzą..) i nie jestem wymarzoną kumpelką na zakupy ciuchowe ( wszystko odradzę...). Masakra.
 Wracając do domowników: mają spodnie: krókie, długie, na kantkę, jeansy, dresiaki; bluzy, kurtki, koszule, piżamki  personalizowane. Słowo "kupisz mi" zamienili na :"uszyjesz mi" , "mi pierwszemu, mi, on był ostatnio pierwszy" i "który jestem w kolejce?" . No super. SUPER. Nie powiem, oszczędność jest : żaden materiał nie kosztuje tyle, co gotowa rzecz wątpliwej jakości. Pomału do rosnących łepków ( do dużego dotarło dawno temu ) dociera, że mają na sobie rzecz, która ich wyróżnia. A wyróżnić się w tłumie dzieciaków taką np.  bluzą, to jest coś.
  Pewnego wieczoru, rozmyślając nieco głośniej nad dewastacją bielizny pościelowej małoletnich ( bo się pobili i potargali ), wyraziłam zdanie : trzeba będzie kupić nową. Jakby w nich coś strzeliło. KUPIĆ ?! GOTOWĄ !??? Mamo, przecież Ty WSZYSTKO szyjesz!!!
  Oburzenie było tak znaczne, że przeliczyłam koszty. Wyszło mi, że się nie opłaca,bo koszt gotowej pościeli, a dokładnie dwóch kompletów, jest równy cenie materiału na te komplety... Podjęłam jeszcze jedną próbę, że tyle metrów, to się szyje i szyje, że zamek, że w tym czasie to mogłabym jakąś bluzę...
  "A czemu tak mówisz? To trudne, taka pościel?" - no masz, najmłodszy, " beniaminek wyniuniany", tak mi wjechał na ambicję, że co, że ja, że taką pościel, cztery szwy i zamek, to z zamkniętymi oczyma...
  Uszyłam. Wszyscy zadowoleni. Ja zadowolona też jestem, bo od tej pościeli zaczęłam współpracę z nową maszyną Merrylock 689 Coverlock.
 Brawo ja.





niedziela, 26 lipca 2015

Nie jestem Kopciuszkiem....

Pozwolę sobie na użyczenie i zacytuję : nie jestem Kopciuszkiem i jedna para butów mnie nie zadowala ;) Mnie nie zadowolił jeden kombinezon i musiałam uszyć drugi. Bo jak uszyłam z wiskozy, to może i dzianina się nada...I gdyby nie to, że się założyłam, pewnie nie pobiłabym rekordu w szybkości szycia : zaczęłam o 19:00, o 23:10 obcinałam ostatnie nitki. Jak na szycie spodnium, to nieźle, prawda? Co prawda o 18:00 chciałam się wycofać, o 18:30 upał zamieniał mnie stan ciekły, to o 18:50 wzięłam się w garść.
 Odszukałam, wypróbowany już, wykrój na spodnie, czyli "Szycie krok po kroku" 1/2013 model 2C. Poszukiwania formy na górę trwały trochę dłużej. Przekopałam segregatory, by w końcu zdać sobie sprawę, iż wykrój zbyt świeży, by tam mógł się znaleźć. Leżał on sobie spokojnie na kupce nowości z doklejonym hasłem "uszyte".  Tak oto z wykroju na sukienkę wzięłam przód i tył, skróciłam i trochę poszerzyłam. Zanim jednak przeszłam do krojenia, odbył się przegląd metod kombinacyjnych. Za mało materiału kupiłam. Za mało by góra spodnium miała wodę !!! Za mało, żeby maziaki biegły wzdłuż na spodniach !!! No i te maziaki na materiale, no jakby w pasy się układają, a jak w pasy, to pasowałoby, żeby się schodziły!!! Za mało materiału!!! 1,80 m? No jak się nie da, no jak?! Że ja sobie nie poradzę..!.
  Rozłożyłam materiał i każdy element wykrawałam osobno, kombinując by maziaki w miarę się schodziły. Przemyśleniom poddałam również, jak będę się odziewać nowym kombinezonem? Dzianina dosyć rozciągliwa, miła i z bawełną, i może górą bym weszła...,ale postanowiłam na tył zamek wszyć.
 Spodnie zszyłam,jak Burda przykazała, nie pomijając żadnego elementu. Czarny pasek stał się elementem nieodzownym, raz: z powodu braku w metrażu, dwa : ożywił całość, trzy : nie musiałam wciągać gumki, bo czarna dzianina odpowiednio naciągnięta nieźle trzyma.
 Dół nogawek obszyłam lamówką elastyczną, czarną również. ( z tą lamówką mam zamiar zawrzeć dłuższą znajomość )
 I góra kombinezonu "wodę" posiada, po prostu skroiłam ją bez podłożenia. Dekolt obszyłam lamówką z czarnej dzianiny, trochę bardziej naciągając ją na odcinku "wody". Dzięki temu, "woda" nie odwija się na zewnątrz.
 To był rekord, normalnie żółta koszulka lidera mi się należy ;)








piątek, 17 lipca 2015

Kobieto, nie po szpilkach!!!

  Taki stary nawyk krawiecki mam, przyzwyczajenie, no druga natura po prostu. Nie fastryguję, bo mi szkoda czasu. Spinam szpilkami i dawaj na maszynę. Finesse nic sobie robiła ze szpilek, głównie je wykrzywiając, Amelia czasem łamała igłę lub zaboksowała, jak za grubo było. Z Coverlockiem nie ma już tak łatwo. Coverlock nie szyje po szpilkach. Szczególnie jak ustawię zszywanie, obrzucanie i odcinanie i nie odsunę w porę szpilki. Kobieto, szpilki!!! No wiem, wiem, uszkodzę sobie nóż, albo i co gorzej, raczej pewnie co gorzej.. Ale uważam, uważam..SZPILKI!!!
 Teraz mam tak ładnie obrzucone szwy wewnątrz, że chyba zacznę na lewą stronę zakładać rzeczy.
 Przy pomocy nowego nabytku uszyłam spodnie. Spodnie na luzie, z obniżonym krokiem i głębokimi kieszeniami. Wykrój Burda 2/2013 model 108 B, bez ściągaczy.
 A jak się przyłożyłam do wykończenia kieszeni, o proszę:

Materiał to gruba bawełna w szalonej cenie 8 zł/m, do tego w niebiańskim kolorze i z takim printem, że jak spotyka się taki materiał w takiej cenie, to koniecznie trzeba nabyć ze 4 metry. Żeby nie brakło, tak na wszelki wypadek...no wiecie...


Moje nowe ulubione spodnie, jak już wspomniałam, mają obniżony krok, a podwinięcie nogawek nie wynika wcale z  tego, że są za krótkie. Po prostu tak ma być, bo lato, bo rower, bo czasami trzeba kopnąć piłkę...no i nie zawsze tak ciepło i te komary...



Na tyle kieszenie, przyszyte, oczywiście, po szpilkach. 
Do kompletu bluzeczka - podkoszulek - w całości wykonany na Coverlocku. 




Spodnie przetestowane. Zostało jeszcze 2,70 tkaniny... Może dokupić?

 
 
Blogger Templates