Ads 468x60px

niedziela, 26 kwietnia 2015

Jajecznica Picassa

 Jeżeli Picasso jadał jajecznicę, to z pewnością w jego oczach wyglądała ona tak:
 Pewien ktoś pomyślał "picassem" i przeniósł tę wizję na materiał.
 Tkanina wpadła mi w oko od razu, wywołała zachwyt, ale, o dziwo, gdy prezentowałam ją bliższym znajomym, wykazali umiarkowane, żeby nie powiedzieć znikome zainteresowanie.
 Ładnie, pomyślałam, ale sobie kupiłam materiał...do szafy, no bo chyba nie do szycia, a już na pewno nie do noszenia...
 Jednak, gdy tylko zobaczyłam model 120 w Burdzie 3/2015, od razu pomyślałam o tym materiale.
 Tak, to jest ta sukienka, ten model, ten materiał. Będzie idealna do pracy i na rower i na spacer...
 Modyfikacje? Były nieuniknione. Pierwsza przymiarka przyniosła lekkie zniechęcenie. Miałam na sobie sukienkopodobną rzecz. Wszędzie było za szeroko: w ramionach, w talii, tył - totalny zwis. Musiałam całość pozwężać: w ramionach, by nie sterczały, pogłębiłam zaszewki z przodu, dodałam zaszewki z tyłu. W szwy boczne wpuściłam kieszenie. Zwężałam i zwężałam, aż otrzymałam odpowiadającą mi sukienkę we wzór a la Picasso, z niestandardową linią boczną.










wtorek, 21 kwietnia 2015

Big gatki

  Nie kupujcie wielkich gaci dresowych....bo się kurczą.
Najpierw są taaaakie wieeeelkie
że dzieci w nich giną, wprost przepadają bez wieści...
a potem te gacie (bo nie dzieci, nie ) się kurczą
I wcale to nie zasługa super extra proszku z wszelkimi możliwymi granulkami, ani pralki z kosmicznym programem do prania, ani źle wybrany program do prania.
O nie, to tylko poczynania szalejącej z nożyczkami i maszyną, czyli mnie.
Gaciory zostały nabyte w dużym sklepie z jeszcze większą literą ( w alfabecie kolejna po S ), bo było ku temu kilka powodów: jakość materiału i kolor - dzianina na polarze szary melanż; wielkość gaciorów - powierzchnia nogawek stwarzała wiele możliwości krawieckich; cena - jak na dresówkę na polarze nader korzystna.
 Zakupiłam, wyprałam - na tym etapie nic się nie stało z gabarytami gaci. Potem porozcinałam, wykroiłam odpowiednie elementy w odpowiednim rozmiarze 152, przeszyłam kieszenie, doszyłam kieszenie na tyle, pozszywałam i powstały spodnie dresiaki na chłodniejsze dni.
 Spodnie okazują nad wyraz trwałe, tzn. nie mają jeszcze dziur na kolanach, stopień zużycia tkaniny jest, ale jeszcze nie rzucający się w oczy, co, przy dresówkach z większą ilością bawełny, na tym etapie, już dawno byłoby widoczny.
   Tylko sznurka mi żal, bo go przecięłam w trakcie rozcinania gaci, zupełnie przez przypadek. A takie miałam wobec niego plany...no ale jak się przeciął i go nie wciągnęłam do gatków mniejszych.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Na testach

  Przeprowadzam testy na ludziach. Na testy biorę wszystkich, małych i dużych. Testuję ciągle i bez przerwy. I nie umieszczam tej informacji na metce, bo normalnie jej nie przyszywam.
  Muszę uważać, aby nie dostało mi się od organizacji walczących o zakaz testów na żywych organizmach. To by była totalna katastrofa.
 Ale póki co, na testy trafił syn idący na testy kompetencji. Do przetestowania dostał koszulę z cienkiego jeansu, spodnie jeansy z jeansu tradycyjnego i muchę z recyklingu.
 Koszula z cienkiego jeansu, model nr 2 ( nr 1 mnie wykończył, ale o tym innym razem ) szyło się dobrze, tylko 2 igły stępiłam, na tym jakże cienkim jeansie. Koszula niestety tylko na raz, no może dwa. Jak skroiłam materiał, to elementy formy wydawały mi się jakieś duże. Jak zszywałam, to zmniejszałam, bo zakodowało mi się, że duże. Jak wykańczałam, to było mało czasu, a syna nie było pod ręką do przymiarki. Jak ubrał, to doszliśmy do wniosku, że jak nie będzie brał za głębokich wdechów i za bardzo machał rękami, to będzie ok.
 Spodnie jeansy z jeansu natomiast mają rozmiar na zaś, długość na zaś i wszystko z nimi ok. Do tego beżowe stębnówki, metalowy zamek, szlufki, kieszenie. Wewnątrz trochę przyszalałam, wykańczając pasek i elementy odszycia zamka lamówką w kratkę. Do środka nikt zaglądał nie będzie, więc musicie mi uwierzyć na słowo.
 No i mała rehabilitacja ( że nie tylko testy na ludziach ) : materiałowy recykling. Mucha, jak i worki kieszeniowe i lamówki, powstała z koszuli męża. Mucha jest na sznurku - jak określił to młodszy - czyli na eleganckim paseczku. Paseczek ma z jednej strony pętelkę, z drugiej mały guziczek i nie ma regulacji. W przyszłości trzeba będzie zmienić na gumkę, o ile jeszcze mucha będzie w użyciu, a obwód szyi, bez wątpienia, ulegnie zmianie.
 Oczywiście młodszy ma ogromną potrzebę posiadania takiej koszuli i takiej muchy.
 Został zapisany na testy.








 

sobota, 11 kwietnia 2015

Dresówa, tiul i trampki.

  Przyszedł czas na tiule.
 Okazuje się, że jest to wielce praktyczny ubiór, taka spódnica z tiulu. Można w niej w piłę zagrać i w kotka się pobawić, i pod stół wejść na czworakach. Można taki tiul na gumce dowolnie zakładać: na głowę, jako nową koronę ogoniastego, jak i przebranie za kwiatka; na szyję, by być motylkiem; oraz zgodnie z przeznaczeniem, w pasie.
 Taki różowy tiul w postaci spódnicy, na gumie szerokiej, dobrze jest połączyć z szarą dresówką w kropy. A dresówa, celowo nie wykończona, odwija się przy dekolcie, rękawach i dole. Aplikacja z czarnego punto nadaje charrrakteru.
  Dresówa, tiul i trampki. Luz w czystej postaci w rozmiarze 82 i 128.








 
Blogger Templates