Ads 468x60px

piątek, 29 sierpnia 2014

Model na lata

Macie takie ciuchy, które uwielbiacie i z którymi nie możecie się rozstać, mimo upływu lat?
Najgorzej rozstaje mi się z rzeczami, które szyłam, a ponieważ mam ich już całą szafę....nie jest łatwo. Sentyment jest ogromny i najczęściej lądują w piwnicy, bo może kiedyś, bo szkoda, taki fajny materiał...
Mam takie dwie sukienki: dwa różne materiały, ten sam wykrój.
Czarna - chociaż za czarnym nie przepadam - wspaniały materiał, trafił w moje ręce na skutek porządków u znajomej. Świetnie się szyło, dobrze się nosi. Nic dodać nic ująć.

 




















Beżowa - z tego to się spodnie szyje ( grubsza bawełna), usłyszałam na początku - jak spodnie, jak sukienkę chciałam? Beżowej nie miałam. Och, najwyżej "do pola będzie". Powstała sukienka i do pracy i do piachu..., tzn. na plac zabaw.
Do dzisiaj najgorzej jest zaraz po praniu i wyschnięciu. Prasowania ze 20 min, a potem pod wpływem krzywizn ciała, siadania, wstawania i innych wygibasów dostosowuje się i jest bardzo wygodna. I lubię ją bardzo.

 Obie i czarna i beżowa mają zamki kryte, odszycia wokół dekoltu i podkroju pach. I liczę, że zostaną ze mną jeszcze na długo...
                                                                                                                   















środa, 27 sierpnia 2014

Kieszonki

   Pakując się na urlop, spakowałam sporo. W myśl przysłowia : lepiej dźwigać, niż ścigać. Od czasu do czasu nachodziła mnie myśl, co będzie, gdy...samochód odmówi posłuszeństwa na trasie i trzeba będzie to wszystko nieść???!!!
  Takie czarnowidztwo mam we krwi. Dotyczy ono też pogody. Ta, jak wiadomo, nad Bałtykiem bywa różna. Przerobiłam tam zakres odzieży od późnej jesieni do bikini i to oczywiście w lipcu i na jednym turnusie. Do tego pory, gdy nic nie schło i gdy brakło koszulek i spodenek. I takie prognozy meteo, gdy na mapie 30 stopni na plusie, a z plaży ludzie uciekali, chlastani lodowatym wiatrem po nieosłoniętych częściach ciała i nawet parawan nie pomagał.
   ...więc spakowałam szeroki wachlarz odzieży, zakładając, że jednak dojedziemy...pomyliłam się tylko w kwestii kurtek...nie były potrzebne tym razem...
   Bardzo za to przydały się spodnie krótkie.
  Taki model w tym roku sobie sprawiłam. Podwyższony stan wykończony pomarańczową dzianiną. Zamek - jaki miałam taki wszyłam, byle nie za bardzo rzucał się w oczy ( pora na zakupy pasmanteryjne była późna, a chęć posiadania krótkich spodni zbyt wielka ). Worek kieszeni przyszyłam bezpośrednio do części przedniej. Wlot do kieszeni wykończyłam lamówką z w/w pomarańczowej dzianiny.

Tylne kieszenie mają taki trick: pomarańczowa wypustka sprawia wrażenie, że są małe i płytkie. Po zbliżeniu widać, że są to całkiem normalnej wielkości kieszonki. Do takiego wykonania kieszonek, zmusiłam sama siebie, wykrawając za krótkie paski tkaniny na wypustki.
   Z dziwną miną i w bluzce, którą już prezentowałam  http://szyciebezmetki.blogspot.com/2014/03/mietowka_28.html ( donoszę, że nic się nie odkleja )


  I z bluzeczką, z dzianiny z Teofilowa, w granatowo białe paski i z białym żagielkiem w tle (żagielek baardzo w tle ).Wykrój na bluzkę pochodzi z Papavero.








   

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Jak żona młynarza

   Miałam przeczucie. Przeczucie, że biała sukienka będzie mi potrzebna na wakacje. Kolor wielce niepraktyczny, szczególnie w wyprawach z dziećmi, które: a to jedzą lody czekoladowe, a to prowadzą wykopaliska łapskami. Potem tymi łapskami, które Sanepid nie dopuściłby do użytku, chwytają za białą sukienkę. Bo jak można skuteczniej zwrócić matczyną uwagę? Ano robiąc plamę na bieli...
  Wszystko to nastąpiło dużo, dużo później... 
  Na samym początku był materiał, 1,5 metra i Burda z lipca tego roku. Materiał to grubsza bawełna, mnąca się już od samego patrzenia na nią. W związku z tym, jak już tak się wymięła na całości i zrobiła jak kreszowana, zaprzestałam wyżywania się na niej żelazkiem. Planowany uszytek, dzięki temu, uzyskał pożądaną cechę wszystkich ubrań wakacyjnych : nie wymaga prasowania.
   Jakby tego było mało, uprościłam wykrój, zamieniając szeleczki doszywane, na szeleczki przeciągane i z białej dzianiny. Górę przodu i tyłu obrębiłam, podwinęłam  tak, by utworzył się tunel i w ten tunel wciągnęłam pasek białej dzianiny. Dopasowałam długość, a zamiast misternego połączenia, zawiązałam na kokardkę. Zamek też sobie darowałam. 
   Reszta sukienki: wykończenie podkroju pach, gumka w pasie, falbana- zgodne z zaleceniami.
   A potem zdarzyła się wycieczka na zachód słońca do Świnoujścia w przepiękne miejsce Stawa Młyny. Jakbym wiedziała, że taka sukienka w takim miejscu będzie wprost idealna! 
  Trochę tylko wiało. Młodszego chcieliśmy obciążyć kamieniami, by go nie zdmuchnęło z falochronu. Przetrwał. Trzymał się sukienki. 
     













czwartek, 7 sierpnia 2014

Wycisk i wcisk

  Kto by się spodziewał, że taki miły, kwietny, cienki jeans z domieszką elastanu może dać taki wycisk. Najpierw przesuwał się przy krojeniu ( najwyższy czas zainwestować w matę i nóż ). Potem jego splot okazał się być nierównomierny (!!!!??!! coś takiego!!! a nie żadna przecena to była, tylko normalnie w normalnym sklepie !!???))  A przy przymiarce zawartość elastanu okazała się być niewystarczająca na spodnie rurki dla mojej figury. I musiałam je trochę ubierać na wcisk.  Efekt widać gołym okiem : się marszczy !


  Nie dałam się jednak: popuściłam w nogawkach, gdzie się dało. Gdzie trzeba, leżą dobrze.
  Mimo wszystko je lubię. Są na pasku, z tyłu karczek, bez kieszeni, bo to byłby nadmiar szczęścia w szyciu szybkim.
  Przydały się na ognisko, ale nie, że spłonęły, tylko ochroniły od komarów, a taaaakie latały. Mąż mówił, że to nietoperze były, ale ja nie jadłam tej kiełbasy co on... ;)


niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozdzielone

 To będzie krótki post o tym, jak z wykroju na sukienkę zrobić spódnicę i spodnie... e nie : spódnicę i bluzkę.
 Otóż: górę wycinamy ze słonecznego punto i doszywamy pasek vel ściągacz, gdybyśmy tak, na przykład, zapomniały przedłużyć ociupinkę stan....
  Z dołu robimy spódnicę - bez paska - z przepięknej bawełny kameruńskiej oryginalnej.

 Owa bawełna kameruńska, według naszego środkowoeuropejskiego mniemania, przeznaczona na tęgie afrykańskie upały w oryginale wyglądała tak :


 Suknia była dosyć obszerna, do tego zeszyta nićmi o tak mocnej strukturze, że sklapel przy pruciu stępiłam.
 I oto bluzka i spódnica. Osobno a jednak razem.




 
Blogger Templates