Ads 468x60px

wtorek, 6 października 2015

Skleroza szyciowa

 To trzeba opisać:
Sobota rano, nawet ładnie, atmosfera wybitnie piżamowa, wieszam pranie.
Koszula, spodnie, skarpetka ( druga może na dnie kosza ), koszula, znowu skarpetka bez pary (druga pewnie pod łóżkiem), spodnie, podkoszulek, para skarpetek !, sukienka, skar....Sukienka!!!!
Matko Boska, przecież nie mam ciemnych sukienek... NIE MOJA SUKIENKA!!!!!
PIORĘ RZECZY INNEJ BABY !!!!
W nanosekundzie przez mój umysł przepływają myśli z prędkością wiatru wiejącego na Przylądku Horn. SUKIENKA! NIE MOJA! i reszta myśli związanych z domniemaną zdradą. Ja poszkodowana oczywiście. NIE MOJA SUKIENKA!!! Winny oczywiście ON. NIE MOJA SUKIENKA...ale na szczęście nie jest szczuplejsza ode mnie... że ja nic nie ...Jak mogłam tak bezmyślnie wrzucać ciemnie rzeczy do pralki i nie przyjrzeć się...Trzeba to przejść z godnością...asertywność...
NIE MOJA SUKIENKA...dzianina fajna, granatowa...
NIE MOJA SUKIENKA....bez metki....NIE MA METKI !!!!
MATKO BOSKA!!! PRZECIEŻ TO MOJA SUKIENKA!!!
Olśnienie, przebłysk, pamięć wraca...ufff
Z czwartku!!!
 Przecież chciałam sobie poprawić humor i całkiem wieczorem wygrzebałam, już skrojoną wieki temu, dzianinę i ją zeszyłam, całość na overlocku,... było ciepło, do tego wspomagacz w postaci lampki wina...
 W piątek poszłam w niej do pracy, potem wrzuciłam do prania... wniosek :
 NIGDY NIE SZYĆ NA WSPOMAGACZACH, JAK SIĘ JEST ZMĘCZONYM. Źle działa na pamięć.
;)
Ufff...


 




15 komentarzy:

  1. Oooohohoho :D przy wspomaganiu czasami śmieszne rzeczy wychodzą, rękawy przyszywają się prawą do lewej, rozmiar przodu może być inny niż rozmiar tyłu, a można i zapomnieć że w ogóle było coś ;) ale w tej pracy to też musiało cię trzymać, hihi ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! można też nogawkę wszyć jako rękaw :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Sama z siebie też się uśmiałam... ach, ta kobieca domyślność i przewidywalność...

      Usuń
  3. No tak, już od razu męża o zdradę posądzać ;-) na początku pomyślałam, że jasną z ciemnym uprałaś i kolor się "zmienił" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieźle :) Ale mi czasem i bez wspomagaczy też się czasem różne dziwne rzeczy przydarzają :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobra historia z sukienką w tle :D przymierz się nam,a nie laskę ubrałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspomaganie to jedno, ale ten moment, w którym przychodzi wyjaśnienie - bezcenny :) Długo nie mogłaś przestać się śmiać?! :) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak szybko ją uszyłaś że zdążyłaś o niej zapomnieć, świetne :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna historia, i dobrze że tylko historia:)
    ten dżinsowy kwiatuszek mnie się podoba:)

    OdpowiedzUsuń

 
Blogger Templates