Ads 468x60px

poniedziałek, 17 lutego 2014

Sukienka nr 37 - złota

 Czasami nachodzi mnie ochota na posiadanie ciucha, w którym, nawet w najbliższym czasie, nie będę miała się gdzie pokazać... Oczywiście biorę pod uwagę real, nie sferę wirtualną...(tutaj zawsze...)
Otóż sukienka, o której chcę napisać , powstała właśnie z takiej potrzeby i , tu uwaga, w chwili WOLNEGO CZASU! Czasu niezmąconego nawoływaniem : mamomamomamomamo... , wolnego od dźwięku telefonów.., roszczeniowych klientów... Wymarzony czas, by uszyć coś dla siebie - Zlot nr 4 w Łodzi.
 Jako że sponsorzy na tym zlocie obrodzili i okazali szczodrą rękę, otrzymałam (w drodze losowania, nadmienię, fuks!) piękny kupon materiału żakardowego ze złoceniami.


 W pierwszej chwili pomyślałam: łoj...? A już za chwilę miałam pomysł, wykrój z Burdy "Szycie krok po kroku" 1/2012 model 4 B , i skrojoną sukienkę.
Od pomysłu do realizacji u mnie krótka droga.
 Szyło mi się bardzo dobrze: wokoło ludzie, dla których krawiectwo jest pasją, i można sobie pogadać, i zapytać o bieżący  problem  i...ach, tak szyć zawsze...
Materiał okazał się być "pracujący" w każdą stronę, a zarazem trochę sztywny, ale ładnie układający się na sylwetce.  Pierwszy raz w życiu mam tak dobrze dopasowany tył, a to dzięki Czeremsze i Złotemu Kotowi. A zapięcie? Jeszcze nigdy tak mi ładnie nie wyszło.


 Pierwszy też raz odszycie dekoltu leży jak należy. Co znaczą fachowe porady :) Dzięki Dziewczyny :)


A oto i sukienka:

Złota wisi sobie w szafie i nabiera mocy urzędowej.... A podobno na Sylwestra się nadawała...

Przy okazji świątecznych porządków, tak z ciekawości, policzyłam moje sukienki. Tylko te, które uszyłam i są w mojej szafie i w których chodzę  - 37.
 Ilość materiałów oczekujących z przeznaczeniem na sukienki - 12 !!!!
:)
A i tak nie mam się w co ubrać .....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Blogger Templates