Jeszcze zima nie odpuszcza. Jeszcze pierwsze ciepłe dni nie gwarantują nadejścia wiosny. Jeszcze może być zimno. Jeszcze z baranem po śniegu na sankach....
Jeszcze zdążyłam z futrem.
Powierzchnie płaskie w moim domu zalegają kłaczki. Na nic się zdało krojenie każdego z elementów wykroju ( kto zgadnie, z którego wykroju korzystałam ? ) na lewej stronie materiału, niemal w powietrzu, niemal samymi szpicami nożyczek. Na nic się zdało krojenie z odkurzaczem, niemal przy nożyczkach. Na nic trzepanie wykrojonych elementów na balkonie przy wietrze ze wschodu. Na nic...wszędzie zalegają "kurzkoty" o pięknej barwie szaro czarno białej.
Jednak efekt końcowy wynagradza te niedogodności. Cóż, w końcu dom - nie muzeum, a szyć trzeba.
Futro, oczywiście sztuczne, w pasy, nastręczało jedną niedogodność: przy wykrawaniu poszczególnych elementów, należało zwracać szczególną uwagę, aby wyżej wymienione pasy pokrywały się przy szyciu. Odkurzacz musiał trochę dłużej pochodzić, ale udało się.
Futro w pasy dostało satynową podszewkę czarną, bardzo elegancką. I rękawy z czarnego skaju, tym razem wszyte na amen.
I już wiadomo, że to kolejna adaptacja wykroju z Burdy.
Zapięcie na pętelkę może sprawiać wrażenie, że futerko ani ziębi ani grzeje... ale czy to do końca wiadomo jaka pogoda będzie na wiosnę.
Torba shopperka
10 miesięcy temu
No tak, powiadają, że każda prawdziwa kobieta powinna mieć w szafie przynajmniej jedno sztuczne futro :-) Imponujący uszytek :-)
OdpowiedzUsuńWow! Robi wrażenie :) Mnie na razie brak odwagi na pasiaste uszytki, a tym bardziej futrzane pasiaste uszytki :) Dlatego podziwiam, szczerze podziwiam :)
OdpowiedzUsuń